Wychodzisz z mroku
w pełen uroku,
taki zwyczajny dzień.
Oczy otwierasz,
oczom nie wierzysz,
to wciąż jest jawa czy sen?

Wczoraj ten chodnik był jakiś szary,
i słońce patrzyło zza chmur,
drażnił cie bilbord, tak kolorowy
a na nim wielki stek bzdur.
I śnieg był za zimny, słonce za ciepłe
ulica nazbyt ruchliwa
a dzisiaj to wszystko jak by odeszło
Radości wciąż Ci przybywa.

Bo wstałeś, ze świadomością,
że życie jest darem,
że jesteś tu w nagrodę,
nigdy za karę.
I wystarczy ten dar z innymi podzielić,
żeby życie w kolor tęczy zmienić…