Czasem sobie myślę, jak bardzo mi ich szkoda..

tablety, smartofny, zastąpiły im Boga.

Nie ma już rozmów, nie ma komunikacji,

wielu z nich świat zamyka się w aplikacji…

Nie widzą życia.. tragedii, miłości,

zakopali się już dawno w wirtualnej rzeczywistości.

 

Czasem jednak sama sobie zadaje pytanie , może nieświadomość rodzi złudne szczęście? I niech tak zostanie ?